skip to content
Dawid Rycerz

Nareszcie ogarneliśmy tą oponę, co przebiliśmy na Sardynii ponad tydzień temu 😂 Codziennie musiałem ją pompować przed jazdą.

W basenie (jakkolwiek to urządzenie do zanurzania opony i sprawdzania bąbelków się nazywa) wyszła jedna mała dziura niewidoczna gołym okiem - żadnego gwoździa czy nic nie było.

30e zapłaciliśmy - bo weekend i jedyny otwarty wulkanizator w Modenie - ale poszło szybko i miło.

Czerwony Sprinter ze zdjętym kołem, odsłaniający elementy hamulca, u wulkanizatora z narzędziami na podłodze.

Zobacz oryginalny wpis na Fediversum →