skip to content
Dawid Rycerz

Dzisiaj spędziliśmy dzień pod centrum outletowym na drodze z Florencji do Bolonii.

Mieliśmy już całą listę ubrań do kupienia - rzeczy które się już rozpadały kupione tuż po studiach i czekały na wymianę już dłuższy czas.

Outlety we Włoszech to całe miasteczka na świeżym powietrzu. To zdjęcie tego nie oddaje - ale mostów na tej rzeczce jest pięć oddalonych o równą odległość i jeszcze kilka uliczek i odnóg ze sklepami rozchodzących się na boki.

Z naszych obserwacji wynika, że dla Włochów najważniejsze są trzy rzeczy w ich kraju - jedzenie, moda i motoryzacja - te outlety świetnie to oddają. Ogromne parkingi, dobre jedzenie i maaaasa markowych sklepów.

Promocje są naprawdę duże, ale też tłumy ogromne i rozmiary przebrane - trzeba mieć albo szczęście albo bardzo nietypowy rozmiar ubrań.

Skończyło się jak zwykle - przez cały dzień jak pracowałem, to żona kupiła tylko drobne rzeczy, a ja po południu w pół godziny odhaczyłem pół listy 😂

Zewnętrzny plac centrum handlowego z ceglanym chodnikiem, spacerującymi ludźmi i ozdobnymi latarniami, na tle zachmurzonego nieba i zielonych wzgórz.

Zobacz oryginalny wpis na Fediversum →