Ale to była noc
Ale to była noc… Wiatr targał kamperem w każdą stronę, deszcz wściekle uderzał w blachę i na to wszystko grzmoty co jakiś czas przebijały się przez cały ten hałas.
Pogoda nic nie zapowiadała do ostatniej chwili - dopiero na Ventusky pojawiły się aktualizacje koło północy z “niewielkimi opadami”, a pogoda od Apple do końca twierdziła, że nic się nie dzieje.
Przynajmniej wiem skąd się wzięło opóźnienie promu - oni wiedzieli, a nie powiedzieli :D Cieszę się, inaczej przeprawa mogłaby się skończyć jak w filmie “Triangle of sadness” (kto nie widział - polecam).